Wieża Błaznów

dyskusje na tematy związane z Andrzejem Sapkowskim
Obecny czas: 26.03.2017 @ 7:18:04

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)




Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 5 posty(ów) ] 
Autor Wiadomość
PostWysłany: 03.06.2011 @ 12:16:44 
Offline
Dziecko-niespodzianka

Rejestracja: 03.06.2011 @ 12:12:29
Posty: 2
Hej

Poniższe, krótkie opowiadanie to efekt nagłej weny twórczej. Powiedzcie co sądzicie. Czy chcielibyście przeczytać dłuższe opowiadanie pisane tym językiem z ciekawą fabułą ?



Historia matki Edgara, Raliny


Przed laty była wyjątkowo urodziwą kobietą pochodzącą z biednego, wiejskiego domu. Oczywiście jak na standardy tej rasy. Wyobrażenie sobie Gnomki która spodoba się Człowiekowi to jak Krasonlud bez brody, lub dowcipny Elf. Jednak dla Gnomów była tworem idealnym. Miała proste, naturalne, jasno-niebieskie włosy opadające na częściowo odkryte plecy, ogromne, zielone oczy, a jej miniaturowe ciałko posiadało perfekcyjne kształty. W ocenie miejscowych, biodra w sam raz nadawały się do rodzenia dzieci. Swoim wyglądem zdecydowanie przyćmiewała całą wiejską chołotę. Krążyły nawet plotki że była jedyną kobietą w Gnometress wolną od brudu, grzybów i robaków. Miejscowy duchowny raz po pijaku nazwał ją czarownicą. Wedle jego oceny, tak doskonały wygląd musiał być efektem stosowania czarnej magii. Ta popularna wśród większości tutejszych dziewcząt opinia, miała jednak większy związek z nieudaną próbą zaciągnięcia jej do łóżka.

I rzeczywiście Ralina umiała o siebie zadbać, mimo, że los nie był dla niej łaskawy. Matka podobno umarła przy porodzie, a ojciec już dawno stracił kontakt z rzeczywistością. Nade wszystko cenił sobie niezobowiązujące „siedzenie na dupie i szukanie sensu zasranego życia”. Owe poszukiwania doprowadziły go pewnej nocy do najbardziej parwszywej tawerny w Gnometress. Zapach na który składał się pot, kurz, oraz mocz był jej znakiem rozpoznawczym. Na tyle charakterystycznym, że kobiety od razu wiedziały kiedy ich mężowie ją odwiedzali. Dla znudzonych codziennym życiem Gnomów najważniejsze było jednak, że można się tam tanio zalać w trupa i zapomnieć o problemach. I dokładnie taki sam cel miał ojciec Raliny. Tak się akurat złożyło, że w tawernie stacjonowała grupa wiejskich bandziorów-buraków, którzy wyraźnie coś świętowali. Z relacji karczmarza wiemy, że kazali nazywać się Organizacją Złodziei I Kryminalistów, w skrócie OZIK. Od dziś są największym postrachem okolicznych wiosek! Ich chude, kościste ciała, broń w postaci deski z gwoździem i poobgryzane paznokcie u stóp na których brakowało sandałów wskazywały raczej na doświadczenie w przewalaniu gnoju niż brawurowych walkach. Ojciec Raliny w stanie błogiego upojenia alkoholowego szybko połączył fakt istnienia owej pokracznej organizacji z ostatnim zniknięciem 3 świń z jego chlewa. Faktem jest, że najpierw nazwał ich wszystkich ^cenzura^, a następnie Ci z bandziorów którzy jeszcze byli na tyle trzeźwi by utrzymać się na nogach wyzwali go na sąd boży. Rano, nieopodal tawerny, znaleziono 3 martwe ciała. Jednym z nich był ojciec Raliny. Żałoba młodej Gnomki trwała, jak nakazuje tradycja, 7 dni, jednak Ralina wcale nie musiała otrząsać się z tego wydarzenia i szybko przejęła rodzinny interes. Hodowla świń nie była może najlepszym zajęciem dla kobiety, jednak przynosiła spore dochody i wkrótce pozwoliła nawet na zatrudnienie jednego pracownika.

Parę lat później, Ralina zgodziła się być dostawcą mięsa na dorocznym Święcie Zbiorów wypadającym zwykle pod koniec września, podczas którego dziękowano Bogom za zebrane plony. Dla uczciwie pracujących mieszkańców Gnometress była to jedyna okazja w roku do chwil beztroskiego zapomnieni.. Na tegoroczną zabawę przybył nieoczekiwanie nikomu nieznany młodzieniec w towarzystwie dwóch krępych kompanów. Przedstawił się wszystkim z imienia i usiadł na ławie obok swojego namiotu, daleko od innych. Nie zdradził celu swojej wizyty, uznając najwyraźniej, że tutajsi nie muszą tego wiedzieć. Wieśniacy szybko odgadli że pochodzi z bogatej rodziny. Ich wiedza nie wynikała bynajmniej z wyjątkowej intuicji, czy zakamuflowanych informatorów. Peleryna zdobiona szlachetnymi kamieniami, czy buty ze skóry Węża Bagiennego musiały zdradzać jego szlacheckie pochodzenie. Coen, rzecz jasna, natychmiast stał się głównym tematem rozmów i obiektem wzdychań dziewcząt. Tajemniczy mężczyzna nie był specjalnie zainteresowany otaczającą go zabawą, czego nie można było powiedzieć o jego kompanach którzy mało szarmancko ale za to skutecznie przebierali dowolnie w pijanych panienkach. Ralina, ze względu na swoją urodę, szybko stała się celem ich afektu.


- Podejdź no panienko! Twój śliczny tyłeczek starczy dla nas obojga - zachęcił ją szczerze jeden z osiłków, ukazując swe żółte zęby
- Nie daj się prosić. U nas mawiają, że jak chce to dobrze, a jak nie to siłą weźmiem. To jak będzie ? - dodał drugi, jednocześnie kładąc swoją tłustą łapę poniżej pleców Raliny.

Kłopotliwą sytuację szybko zakończył Coen …

- Czy nie zauważyliście, ogrze mordy, że panienka nie chce Wam towarzyszyć? Zabieraj łape łajzo, jeżeli chcesz w niej kiedyś jeszcze trzymać miecz.

Osiłek z niechęcią odwrócił się i odszedł szepcząc pod nosem coś o "^cenzura^ magach" i "zemście". Nie uszło to uszom Coena, który również szeptem odpowiedział mu - "Ignitius". Z tą tylko różnicą, że jego słowa wywołały określony skutek. Były towarzysz młodzieńca natychmiast stanął w diabelsko pomarańczowych, nienaturalnych płomieniach zamieniając go w kupkę nic nie znaczących prochów rozwiewanych przez wiatr po polach. Trwało to nie więcej niż sekundę, jednak dla ludzi oglądających niezwykłe zdarzenie, chwila w której piekielny płomień po kawałeczku trawił ciało swej ofiary, dłużyła się w nieskończoność. Widok był piękny, a jednocześnie przerażający.

Wieśniacy niedowierzali własnym oczom. Stali jak wryci szukając takiego wyjaśnienia które zmieściłoby się w ich mało pojemnych mózgach. Nikt nie wydał z siebie choćby pisku. Większość z nich uważała, że Magowie (lub Czarnoksiężnicy jak się ich określało) istnieją jedynie w legendach, są bardziej tworem fantazji Bardów i pomniejszych śpiewaków, aniżeli rzeczywistością. Coen bez słowa odszedł do swojego namiotu, szepcząc wcześniej do Raliny by za godzinę dołączyła tam do niego. Mieszkańcy Gnometress starali się nie rozmawiać o tym co się stało. Bali się, że przybysz nasłuchuje ich słów i w każdej chwili może bez słowa spalić żywcem całą wioskę. Zabawa powoli rozkręciła się na nowo, a Ralina zgodnie z poleceniem Maga pojawiła się u niego po około 60 minutach.

- Przepraszam za to. Jest mi naprawdę, niezmiernie przykro ze względu na moją straż. Muszę pomyśleć o lepiej wychowanej ochronie osobistej.
- Patrząc na to jak rozwiązałeś problem, chyba straż nie jest konieczna ? - zapytała Ralina pewnym tonem, na tyle pewnym że dla Coena był sporym zaskoczeniem.
- Takie mam rozkazy. Wybacz nie powinienem nudzić cię moimi sprawami. Porozmawiajmy o czymś przyjemniejszym.

Namiot nie był duży, ale jego standard i zawartość były zapewne wyższe i więcej warte niż każdy dom w Gnometress. Rozmawiali długo, co jakiś czas zwilżając usta w winie. Nie tym tandetnym, miejscowym. Coen przyniósł alkohol ze swojego kufra, ukrytego gdzieś za delikatną, bawełnianą zasłoną zdobioną błyskotkami - podobnie jak peleryna młodzieńca. Ralina nie umiała odczytać z butelki skąd pochodzi, zdołała jednak ujrzeć datę. Wino miało grubo ponad 60 lat. Wraz z upływem czasu i coraz większym ubytkiem w butelce po winie, Ralina zanurzała się w opowieściach Coena coraz bardziej. Nie dotyczyły one magii, polityki, ani niczego równie nieprzyjemnego. Coen był zabawny, a rozmawiało się z nim jak z dobrze wychowanym Gnomem pochodzącym z bogatej rodziny który stara się o względy równie bogatej dziewczyny. Właściwie to Ralina zapomniała już o tym co stało się przed kilkoma godzinami. Była ona, był on - przystojny, świetny rozmówca, powiernik, mężczyzna, było wino. Alkohol we krwi potęgował odczucia i doznania. Zamek, mur który skrywał pożądanie bombardowany przez tysiące katapult i trabeuszy. Coraz śmielsze, czułe słowa wypowiadane przez Coena stanowiły świetną amunicje. Twierdza upadła. Rzucili się w wir uścisków, ich malutkie ciała i usta szczelnie do siebie przylegały. Przez te kilka chwil byli jednym. Dla ludzi ten widok z pewnością byłby karykaturalny. Ale w Gnometress od dziesiątek lat nie było żadnego człowieka.

Dla niego była to tylko chwilowa zabawa - jedna z wielu. Ona naiwna, ślepo wierząca w miłość, czuła jakby wypełniał się jeden ze scenariuszy tanich romansideł popularnych wśród wiejskiej chołoty. Emocje zwyciężyły. Jak było ? Dla niej - pierwszy, romantyczny i wyjątkowy. Coen ? On się po prostu dobrze bawił. Rano wyjechał.


Piotr Stanio


Góra
 Profil  
 
PostWysłany: 03.06.2011 @ 14:12:14 
Offline
Wiecznie pijane medium płci żeńskiej
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24.04.2003 @ 17:00:18
Posty: 11145
Miejscowość: Warszawa
A/ Dziel zdania. Sporą część z nich można z korzyścią dla tekstu porozdzielać.
B/ Humor wrzucasz na siłę. Nie musisz. Sapkowski to Sapkowski, taki jest jego styl i jemu wychodzi to naturalnie. Tutaj OZIKi i inne buraki rażą.
C/ Dlaczego "Krasnolud" a nie "krasnolud"
D/ Coen już był, wymyśl nowe imię :)
E/ Ogólnie dałeś mały kawałek, więc póki nie rozwiniesz wygląda trochę jako wstęp do fantasy porno. To nie zarzut, ale żeby mieć pogląd trzeba zaprezentować więcej
F/ Całkiem mi się podoba Twój styl, słownictwo masz dość szerokie. Powalcz jednak z szykiem, sensownością zdań (kilka jest takich, które można bez żalu wyrzucić) i walcz. Pamiętaj - Sapkowskim nie będziesz. Ale możesz mieć sporo zabawy z pisania i tak.
G/ Przed "?", "..." nie daje się spacji. Zresztą wielokropka należy unikać.

_________________
13.04.2010 - You have taken sky from me...


Góra
 Profil  
 
PostWysłany: 03.06.2011 @ 18:46:04 
Offline
Dziecko-niespodzianka

Rejestracja: 03.06.2011 @ 12:12:29
Posty: 2
Mam dopiero 22 lata, ciągle się rozwijam - tym bardziej twoje uwagi są dla mnie cenne. Zawodowo zajmuje się pisaniem tekstów, a fantasy po prostu lubię. Stawiam sobie ambitne zadania i mam kilka - wydaje mi się - świeżych pomysłów. Najpierw jednak chce się dowiedzieć czy moje zdolności piśmiennicze i styl są na tyle rozwinięte by napisać coś grubszego.


Góra
 Profil  
 
PostWysłany: 03.06.2011 @ 19:11:04 
Offline
Wiecznie pijane medium płci żeńskiej
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24.04.2003 @ 17:00:18
Posty: 11145
Miejscowość: Warszawa
Żyjemy w takich czasach, że 22 lata to nie jest "dopiero" :)

Zacznij od mniejszych rzeczy. Ambicja to jedna rzecz, ale spędzić miesiące nad projektem, którego przyszłość jest zupełną niewiadomą to spore ryzyko. Napisz kilka mniejszych (acz znacznie większych od zaprezentowanego - takich na kilkanaście stron A4) tekstów i zobaczysz jak to idzie z Twoim życiem, z pisaniem, jak ludzie to oceniają. Tym bardziej, że pisząc też się będziesz uczył, więc zdobędziesz doświadczenie w pisaniu. Widzę w Tobie potencjał, ale póki co masz też sporo braków (są osoby, które Ci to profesjonalniej wytłumaczą - nie uznaję się ani trochę za eksperta w tej kwestii).

Próbuj, nie napinaj się na to, że staniesz się znany, ciesz się pisaniem :)

_________________
13.04.2010 - You have taken sky from me...


Góra
 Profil  
 
PostWysłany: 17.06.2011 @ 16:10:36 
Offline
Rębacz z Crinfrid
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23.09.2002 @ 13:43:00
Posty: 1299
Miejscowość: przecież napisane, że Crinfrid
Generalnie zgadzam się z Padawanem w całej rozciągłości.
Jedna rzecz - popracuj nad przecinkami, bo trochę ich za mało, szczególnie w zdaniach wtrąconych i przed "ale","który" oraz "że" :).

Mam pytanie - czy częściowo odkryte plecy były jej stała cechą szczególna? Bo generalnie w zdaniu opisującym piękną gnomkę odnosisz się do jej cech przyrodzonych... a jakby założyła golf, nie byłyby już częściwo odkryte :)

PiotrS napisał(a):
Miała proste, naturalne, jasno-niebieskie włosy opadające na częściowo odkryte plecy, ogromne, zielone oczy, a jej miniaturowe ciałko posiadało perfekcyjne kształty.


A! No i "hołota" nie "chołota" :)

Fajna historyjka. Może mieć potencjał :)


Góra
 Profil  
 
Wyświetl posty z poprzednich:  Sortuj według  
Napisz nowy temat Odpowiedz  [ 5 posty(ów) ] 

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1 godzina (czas letni)


Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników


Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum
Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum
Nie możesz edytować swoich postów na tym forum
Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group